sobota, 1 czerwca 2013

Leniwa sobota

Dzień Dziecka. Zero mycia, zero roboty. Tylko laba.
 Świtezianka dziewica.
 Czy aby na pewno?
 Rododendrony szaleją.
 Ten kwiatek niezwykle sympatyczny przez swoją delikatność.
 Czerwone szaleństwo w trawie rośnie.
 Wylegiwanie nad Dybrzkiem.
 Zielone szaleństwo.
 Jak myślicie biorą?
 Dmuchawiec.
 Taki widoczek z namiociku to bajka.
 A tam w dali kaczki wyczekują potomstwa.
 Typowy obrazek nad Dybrzkiem.
 Skarpy otaczające jezioro to nie rzadkość.
 Las wygrodzony aby czasem nie uciekł.
A to moja ulubiona dzisiaj ważka.

piątek, 31 maja 2013

Nie zawsze poranki cudne są

4.00 nad ranem...wcale nie pora wstać, ale... ja wstałem a poranek wcale taki piękny nie był, chociaż ciepły. A oto co widziałem.
 Delikatne ranne słońce nieco oświetlało moją drogę.
 Brzozy to chyba mój ulubiony leśny motyw.
 Nad jeziorkiem cicho sza. Nawet kaczki tutaj nie ma;(
 Kto ten rezerwat tutaj utworzył?
 Borówka.
 A to na mole dobre. Tyle, ze pod ochroną. Wydziela intensywny trwały zapach. Roślina nazywa się bagno zwyczajne i zwyczajnie rośnie nad bagnami.
 Ciekawe co to za stwór domek sobie taki dziwaczny wybudował.
 Już nie ma dzikich plaż:( Od czasu utworzenia rezerwatu oj niema, nie ma. Chociaż???
Pan żuraw nieskrępowany szukał czegoś w tej trawie. Pewnie coś zgubił;)

środa, 29 maja 2013

Piękny poranek

Dobrze, że mnie dzisiaj wcześnie wyrzuciło z łóżka. Krótki spacer zrekompensował krótki sen.
 Śródleśna łączka była dzisiaj mistyczna.
 Nawet sarny dzisiaj mało płochliwe były. Pewnie myślały, że we mgle ich nie widać.
 Ociężałe od rosy pajęczyny cudnie pokazywały swoje formy. T niczym spadachron albo meduza.
 Pokryte rosą i podświetlane słońcem.
 Na mokradłach.
 Leśne.
 Brzoza zamiast liśćmi pokryta pajęczynami.
 Drozd.
 Leśny trakt.
 Źdźbło trawy
 Liście łubinu
 Zroszony kwiat rododendrona.
 Nad moim bagnem.
Na trawce bujanie.

Weekend burzą rozpoczęty

Upragniony długi weekend otwarty. Po burzy zrobiło się bardzo ciepło.Zapowiadają się naprawdę miłe dni. A oto parę zdjęć z Męcikała.
 Dzisiaj w końcu było jak za dawnych lat. Ciepło i słońce z deszczem się przeplatało. Żaba nie mogła zdecydować się który świat dzissiaj jej bardziej przyjazny. Czy ten wodny czy ten nadwodny.
 Jakiś czerwony kwiat rozkwitł.
 Wkrótce i łubin będzie w pełnej okazałości.
 I rododendron również się otwiera.
 To nie śnieg. To ulewa w słońcu.
 To nie pożar lecz deszcz parujący na rozgrzanych słońcem dachach.
 Nad nasza uroczą Brdą.
 Też Brda.
 I to też Brda.
 Zakwitają również czeremchy.
 Jak sie nie mylę to chyba stokrotki.
 A tych kwiatków to nie znam.
Chociaż dostojnie wyglądają.