Tracimy kontakt ze słońcem. Nasze spotkania są coraz rzadsze i zimniejsze. Coraz bardziej czuć w powietrzu białą damę. Niemniej chwilami zabłyśnie ociężałe i nisko wędrujące słońce. To właśnie teraz warto przejść do drugiego świata niczym do matrixa. Zatem wybierzcie się na chwilę tam ze mną.
Jakże inaczej wygląda słoneczny świat miesiąc przed wigiliją. I pomyśleć, że to słoneczne spotkanie odbyło się w samo południe. A tle ciężkie chmury mające ochotę na słoneczny smakołyk.
Na skraju lasu.
No właśnie to właśnie teraz patrząc na obrazki można pomylić obraz prawdziwy od jego odbicia.
Czy to matrix czy rzeczywistość?
Niektóre obrazki poobracałem. Ale nie powiem które.
Czy na górze obraz rzeczywistości czy może na dole. Kto odgadnie.
Tylko uważaj bo zamiast poruszać się po naszym czasem dziwnym padole możesz skończyć w toni podstępnej wody.
Aby się nie zagubić wracamy do świata realnego. Jakże kiedyś lubiłem sobie strzelać wyciskając te białe kuleczki.
Purchawy mają się dobrze.
Chociaż wokoło wydaje się być już całkiem szaro to promienie słoneczne wyjątkowo złocą wszystko dookoła.
Pozdrawiam i do widzenia:)
Powrót do starej formy Męcikalskiego Niecodziennika. Należy się to naszej wsi oraz Panu Jerzemu Świerczkowi który wiele czasu poświęcił na spisanie tego co pozostało w pamięci jego oraz sąsiadów. Ja od czasu do czasu ubarwię tego bloga zdjęciami okolicy mojego autorstwa.
poniedziałek, 25 listopada 2013
poniedziałek, 18 listopada 2013
Nudy
Wkraczamy w najgorszy okres. Pewnie dlatego Święta Bożego Narodzenia są w najkrótszy dzień w roku aby przygotowania do tego dnia złagodziły depresyjne nastroje spowodowane otaczającą aurą. Szaro buro....brzydko. Liście z drzew opadły a biały puch zakrywający tą szarą rzeczywistość jeszcze nie spadł. Ale co tam wiosna coraz bliżej. Dzisiaj kilka fotografii z mimo wszystko jeszcze kolorowego mikro świata (chociaż wole zdjęcia czarno-białe).
Zdjecie niepozorne iw sumie nieciekawe chyba. Mimo wszystko postanowiłem pozostawić w pamięci liście kaczeńców i ich łodygi znikające w tej ciemnej jesiennej toni. Mały zbiorniczek 14 m głębokości a łodygi ze zdjęcia wychodzą na powierzchnię z około 7 metrowe głębokości. Wiem bo wiosną czy latem lubię sobie dać tam nura w ciemną ale przezroczystą toń.
Dzisiaj dwie wersje moich mchowych perełek. Te bardziej ulubione przeze mnie czarno białe i kolorowe dla poświadczenia iż z mchem faktycznie mamy do czynienia a do tego kolorowym nawet kiedy dookoła tak bardzo wydaje się być szaro.
Ot kolorowa wersja perełki.
Nie zawsze noś głowę podniesioną dumnie do góry, czasem ją pochyl aby zobaczyć piękno dla dumnych niedostępne.
Piękno dla rozróżniających kolory. Wcześniej było dla daltonistów.
Nieco oszukany obraz rzeczywistości Nieco więcej koloru dla pokrzepienia ducha. Warto sobie teraz sprawić i ubrać różowe okulary. Mogą być lepsze od lek anty depresyjnych a do tego nie uszkodzą żołądka lub innych organów naszego ciała.
Pozdrawiam i do zobaczenia:)
Zdjecie niepozorne iw sumie nieciekawe chyba. Mimo wszystko postanowiłem pozostawić w pamięci liście kaczeńców i ich łodygi znikające w tej ciemnej jesiennej toni. Mały zbiorniczek 14 m głębokości a łodygi ze zdjęcia wychodzą na powierzchnię z około 7 metrowe głębokości. Wiem bo wiosną czy latem lubię sobie dać tam nura w ciemną ale przezroczystą toń.
Dzisiaj dwie wersje moich mchowych perełek. Te bardziej ulubione przeze mnie czarno białe i kolorowe dla poświadczenia iż z mchem faktycznie mamy do czynienia a do tego kolorowym nawet kiedy dookoła tak bardzo wydaje się być szaro.
Ot kolorowa wersja perełki.
Nie zawsze noś głowę podniesioną dumnie do góry, czasem ją pochyl aby zobaczyć piękno dla dumnych niedostępne.
Piękno dla rozróżniających kolory. Wcześniej było dla daltonistów.
Nieco oszukany obraz rzeczywistości Nieco więcej koloru dla pokrzepienia ducha. Warto sobie teraz sprawić i ubrać różowe okulary. Mogą być lepsze od lek anty depresyjnych a do tego nie uszkodzą żołądka lub innych organów naszego ciała.
Pozdrawiam i do zobaczenia:)
wtorek, 12 listopada 2013
W mikro świecie
Mikroświat od zawsze fascynował ludzi. Obok nas. czasami inny a czasami taki jak to co nas otacza w skali makro. Dzisiaj kilka zdjęć mikro a także zwykły żabiański pałac w jesiennej szacie.
Kropla rosy na brzozowej gałązce.
W leśnym mchu. Płonnik mchu wystający ponad wzrosty.
Sezon grzybowy jakby zakończony chociaż grzyby rosna cały rok. Może nie prawdziwki. Te na przykład śmiało na oborniku wzrastają.
Niewiele liści pozostało na drzewach.
Te dziwne porosty miniaturowe wielkości na deseczce sobie rosną.
I na koniec poniedziałkowy pałac w Żabnie. Czy powróci do niego gwar i pląsanie?
Pozdrawiam
Kropla rosy na brzozowej gałązce.
W leśnym mchu. Płonnik mchu wystający ponad wzrosty.
Sezon grzybowy jakby zakończony chociaż grzyby rosna cały rok. Może nie prawdziwki. Te na przykład śmiało na oborniku wzrastają.
Niewiele liści pozostało na drzewach.
Te dziwne porosty miniaturowe wielkości na deseczce sobie rosną.
I na koniec poniedziałkowy pałac w Żabnie. Czy powróci do niego gwar i pląsanie?
Pozdrawiam
czwartek, 7 listopada 2013
Na ścieżce rowerowej
Dzisiaj mały skrót z przejażdżki rowerem po ścieżce z Męcikała do Brus.
Struga przy nowej kładce w Spierwii
Tak wygląda leśny rowerowy trakt. Przyznać trzeba, że w miarę dobrze jedzie się rowerem. Mam nadzieję, że deszcze nie wypłuczą utwardzonej glinkowej nawierzchni. Zobaczymy wiosną.
Wzdłuż drzew przebiega droga do Brus.
Impresja z Żabna
I chatka wśród pól schowana.
Krótko. Pozdrawiam
Struga przy nowej kładce w Spierwii
Tak wygląda leśny rowerowy trakt. Przyznać trzeba, że w miarę dobrze jedzie się rowerem. Mam nadzieję, że deszcze nie wypłuczą utwardzonej glinkowej nawierzchni. Zobaczymy wiosną.
Wzdłuż drzew przebiega droga do Brus.
Impresja z Żabna
I chatka wśród pól schowana.
Krótko. Pozdrawiam
wtorek, 29 października 2013
Męcikał - nastrojowy ostatni weekend października
No cóż ostatni weekend października deszczami nie zachęcał do spacerów ale co między deszczami zobaczyłem w Męcikale i jego okolicach można zobaczyć poniżej. Było mimo wszystko pięknie.
Złocący się perukowiec
Na stodólkach
Pałka
Maślaki:)
Nad Moczadłem
Moczadło
Na dąbku
Na Dąbku
Moczadło
Moczadło
Nad Brdą
Męcikał
Nad Brdą
Gdzieś w lesie
Aż trudno uwierzyć, że głęboko tam na 14 metrów.
Na skraju lasu
W drodze na osiedle partyzantów.
Leśna ścieżka
Nad jeziorem Rytosice
W okolicy Dąbrówki
Pozdrawiam
Złocący się perukowiec
Na stodólkach
Pałka
Maślaki:)
Nad Moczadłem
Moczadło
Na dąbku
Na Dąbku
Moczadło
Moczadło
Nad Brdą
Męcikał
Nad Brdą
Gdzieś w lesie
Aż trudno uwierzyć, że głęboko tam na 14 metrów.
Na skraju lasu
W drodze na osiedle partyzantów.
Leśna ścieżka
Nad jeziorem Rytosice
W okolicy Dąbrówki
Pozdrawiam
sobota, 26 października 2013
wtorek, 22 października 2013
Tam gdzie nasza Brda kończy bieg
Wody płynące naszą Brdą kończą swój bieg w Bydgoszczy uchodząc do Wisły. Co prawda dzisiejsza fotorelacja nie ukazuje samej Brdy a rzeczkę Młynówkę w okolicy wyspy młyńskiej która jest częścią zlewiska Brdy a tym samym częścią jej wód zasilających ją niedaleko ujścia do Wisły.
Bydgoski las jakże podobny do naszego.
Stare młyny czekające na powrót do dawnej świetności. Jak widać w nowych czasach nie doczekały się remontu.
Przypadkowo trafiliśmy na półmaraton bydgoski.
Przez balkony starych młynów brzozy przyglądają się zmianom.
Kaczuszki leniwie jak na niedzielę przystało wylegują się na brzegu.
A to już sama Młynówka.
Mury młynów zamieszkują teraz drzewka i inne porosty.
Jesienne liście mieszają się z bluszczem.
Mały kawałek bydgoskiej wenecji.
Na mostkach zakochani przypinają kłódki mając nadzieję, że te scalą ich na wieki.
Wejście do portu jachtowego pomiędzy starym młynem a ośrodkiem wodnym klubu Zawisza.
A nieopodal wyspy, tuż obok opery przy ulicy marszałka Focha czas jakby się zatrzymał w grodzie łuczniczki. Od tego zdjęcia może powinna się zacząć dzisiejsza krótka historia ale stało się odwrotnie. Landschaft znaczy z niemieckiego sielankowe krajobrazy. Mało sielanki jest w tymże obrazku. Raczej ukazuje wyludnianie się miasta i ekspansję ludzi za miasto jak też za chlebem. Jeśli dodać do tego ujemny przyrost naturalne to jestem ciekaw jak za lat naście będą wyglądały nasze miasta.
Pozdrawiam i do zobaczenia:)
Bydgoski las jakże podobny do naszego.
Stare młyny czekające na powrót do dawnej świetności. Jak widać w nowych czasach nie doczekały się remontu.
Przypadkowo trafiliśmy na półmaraton bydgoski.
Przez balkony starych młynów brzozy przyglądają się zmianom.
Kaczuszki leniwie jak na niedzielę przystało wylegują się na brzegu.
A to już sama Młynówka.
Mury młynów zamieszkują teraz drzewka i inne porosty.
Jesienne liście mieszają się z bluszczem.
Mały kawałek bydgoskiej wenecji.
Na mostkach zakochani przypinają kłódki mając nadzieję, że te scalą ich na wieki.
Wejście do portu jachtowego pomiędzy starym młynem a ośrodkiem wodnym klubu Zawisza.
A nieopodal wyspy, tuż obok opery przy ulicy marszałka Focha czas jakby się zatrzymał w grodzie łuczniczki. Od tego zdjęcia może powinna się zacząć dzisiejsza krótka historia ale stało się odwrotnie. Landschaft znaczy z niemieckiego sielankowe krajobrazy. Mało sielanki jest w tymże obrazku. Raczej ukazuje wyludnianie się miasta i ekspansję ludzi za miasto jak też za chlebem. Jeśli dodać do tego ujemny przyrost naturalne to jestem ciekaw jak za lat naście będą wyglądały nasze miasta.
Pozdrawiam i do zobaczenia:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























































