poniedziałek, 12 marca 2018

Nie lubię celować obiektywem w te strony.

Przedwiośnie puka do drzwi. Parę pociągnięć pomką aby dodać powietrza w kołach roweru i w teren. Tylko gdzie tutaj jechać. Drogi rozwalone sprzętem robiącym w lesie po sierpniowych nawałnicach a do tego te białe kartki co rusz wiszące na pozostałych drzewach i pniach w lesie..."Bezwzględny zakaz wstępu do lasu". Oj pokarało nas pokarało nie tylko krótkim podmuchem sierpniowej nocy ale też zakazami, rozwalonymi drogami, pustką, światłem, wiatrem. I nic nie poprawi się w tym roku....pewnie zakazy potrwają jeszcze z dwa lata, pierwsze młode drzewka sadzone będą za rok...oj wietrze dlaczego zabrałeś nam tak wiele.

Drogą polną, drogą błotnistą do Pokrzywna podjechałem, spojrzeć na Giełdon i wzrokiem smutnym spróbować przypomnieć sobie jak wyglądało tam ostatniej wiosny.
Spojrzenie na dumnie stojący, bez krzywd dąb nieco duszy ulżyło. Zamiast patrzeć na wprost czy w prawo oczy me wiodą po tafli jeziora omijając wietrzne harce. Nawet na drugi brzeg staram sie nie wpatrywać.
 Z prawej strony widok na który patrzeć już nie mogę.
 Mech wdrapujący się na pomost z drzewa...coś nas ze sobą łaczy...nieodparta chęć ciągłego przebywania  na jeziorem.
 Oglądajcie tylko lodową taflę jeziora trzciną przebitą.
Wygląda miło i prawie normalnie:)
 Słyszałem ich wrzask o poranku już prawie tydzień temu. Lubią wrzeszczeć więc nie był to chyba wrzask rozpaczy z powodu widoku tego co z góry było widac pod nimi. Pewnie wyczerpane ale radosne ... w końcu czas na amory. Ciekawe gdzie te młode się wylęgną i biegać będą....wszak las im potrzebny. Czyżby to nie było tym razem miejscem ich gniazdowania. Para żurawi.
Żuraw oczywiscie.
Las.     Niestety las w nowej wersji 2.0, rzeczywisty, prawdziwy ...a jednak taki na jaki patrzeć nie mogę. Ciekawe co bedzie za lat 3,4,5,6... jak wyprowadza się forwardery, harvastery, piły łańcuchowe zamilkną...czy nowe nasadzenia się przyjmą, czy może nasze piaskowe tereny zamienią krajobraz w step a może jeszcze zanim przyjdzie zamknąć nam oczy jeszcze zobaczą one zielone mchy w cieniach drzew wysokich, usmiechające się prawdziwki, podgrzybki, maślaki.... do uszu dotrze szum wiatru goniącego między gałeziami drzew...może jeszcze.

piątek, 22 grudnia 2017

Męcikalski grudzień





 Dzień przed pełnią- 1 grudnia.
 Lasy u nas niezwykle rzadkie,,,i w cale nie ze względu na wyjątkowość gatunku:)





 Szyi cieplej jak wtulisz w pierze.




Listopadowy Dybrzk





 Dzięcioł w swojej kuźni na posiłku.
 Zatoka leszcza

 Łabędzie krzykliwe czy może wstydliwe?
Gągoł.